HR EXCELLENCE IN RESEARCH Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza YUFE Yerun
 

Pierwsza pomoc na wakacjach. Minuty, które mogą uratować życie

Pierwsza pomoc na wakacjach. Minuty, które mogą uratować życie

 

Jest letnie popołudnie. Plaża powoli zapełnia się wypoczywającymi osobami. Jedni pływają, ktoś gra z dziećmi w piłkę, inni odpoczywają w cieniu. Nagle, kilka metrów dalej jeden z plażowiczów traci przytomność. W takich chwilach nie ma czasu na zastanawianie się, kto powinien zareagować. Liczy się osoba, która jest najbliżej.

Choć wiedza o pierwszej pomocy systematycznie rośnie, świadkowie wypadków wciąż obawiają się działań. Nie wynika to z braku wiedzy, lecz z lęku przed popełnieniem błędu. Tymczasem w sytuacji zagrożenia życia znacznie większym ryzykiem jest bezczynność! Prawidłowo udzielona pierwsza pomoc może ograniczyć skutki urazu, a nawet uratować życie.

Zanim przyjedzie karetka

W medycynie ratunkowej mówi się o tzw. łańcuchu przeżycia, czyli sekwencji działań, od których zależą szanse poszkodowanego na przeżycie i ograniczenie następstw urazu. Pierwszym ogniwem tego łańcucha są najczęściej świadkowie zdarzenia, a nie ratownicy medyczni. Rolą osoby udzielającej pierwszej pomocy nie jest wykonywanie skomplikowanych procedur medycznych, lecz podjęcie podstawowych działań podtrzymujących życie. Najważniejsze jest rozpoznanie zagrożenia, wezwanie służb ratunkowych oraz podjęcie podstawowych czynności ratujących życie.

Wiele osób obawia się udzielania pierwszej pomocy, że zrobi coś nieprawidłowo. Tymczasem w sytuacji zagrożenia życia najważniejsza jest szybka reakcja. Świadek zdarzenia nie musi wykonywać skomplikowanych procedur medycznych - mówi dr Przemysław Żuratyński, kierownik Katedry Ratownictwa Medycznego CM UMK.Jego zadaniem jest rozpoznanie zagrożenia, wezwanie pomocy i podjęcie podstawowych czynności ratujących życie, które mogą utrzymać poszkodowanego przy życiu do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego.  Niezależnie od okoliczności warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach. W pierwszej kolejności należy zadbać o bezpieczeństwo własne i poszkodowanego, następnie sprawdzić jego reakcję oraz ocenić oddech. Jeśli sytuacja tego wymaga, należy niezwłocznie zadzwonić pod numer alarmowy 999 lub 112 - dodaje ratownik medyczny.

Jak rozpoznać udar cieplny

Wysoka temperatura stanowi dla organizmu duże obciążenie, zwłaszcza podczas długotrwałego przebywania na słońcu, intensywnego wysiłku fizycznego lub niewystarczającego nawodnienia. Gdy naturalne mechanizmy regulacji temperatury przestają być wystarczające, mogą pojawić się pierwsze objawy wyczerpania cieplnego. Najczęściej są to osłabienie, zawroty i ból głowy, do tego mogą dojść nudności oraz obfite pocenie się. Zdarza się, że organizm reaguje bardziej gwałtownie i  udarowi cieplnemu, towarzyszą zaburzenia świadomości, splątanie, a nawet utrata przytomności.

Jeżeli podejrzewamy przegrzanie organizmu, poszkodowanego należy jak najszybciej przenieść w chłodne miejsce i rozpocząć stopniowe schładzanie organizmu. Wystąpienie zaburzeń świadomości jest sygnałem alarmowym i wymaga natychmiastowego wezwania pomocy medycznej pod numerem alarmowym 999 lub 112.

Tonięcie – kluczowe pierwsze minuty

Wypadki nad wodą należą do najpoważniejszych zagrożeń podczas letniego wypoczynku, a co ważne, nie dotyczą wyłącznie tych, którzy nie potrafią pływać. Do tonięcia może dojść również wskutek nagłego zasłabnięcia, skurczu mięśni czy przecenienia własnych możliwości. Niestety, mimo szerokich kampanii informacyjnych wciąż dochodzi do nieostrożnych skoków do wody czy spożycia alkoholu.

Po wydobyciu poszkodowanego z wody najważniejsza jest szybka ocena jego stanu. Jeśli nie reaguje i nie oddycha prawidłowo, należy natychmiast wezwać pomoc oraz rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Zwlekanie z podjęciem pomocy znacząco zmniejsza szanse na przeżycie.

W przypadku tonięcia decydujące znaczenie mają pierwsze minuty po wydobyciu tonącego się z wody. Jednym z najczęstszych błędów jest oczekiwanie, aż poszkodowany „sam do siebie dojdzie”. Jeżeli nie oddycha prawidłowo, konieczne jest natychmiastowe rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Każda próba udzielenia pomocy jest lepsza niż bezczynność – podkreśla dr Przemysław Żuratyński. - Warto też pamiętać, że osoba wyciągnięta z wody, nawet jeśli odzyska przytomność i czuje się dobrze, powinna zostać oceniona przez medyków. Powikłania po tonięciu mogą ujawnić się nawet kilka godzin po zdarzeniu

Najczęstsze wakacyjne urazy

Lato, które sprzyja aktywności fizycznej, wystawia na pokuszenie zarówno czynnych sportowców jak i tych, którzy na co dzień nie mierzą się ze sportem. Prowadzi to do większej liczby urazów. Do najczęstszych należą skręcenia stawów, zwichnięcia oraz złamania, do których dochodzi podczas jazdy na rowerze, górskich wędrówek czy nawet zwykłych zabaw na świeżym powietrzu. W przypadku podejrzenia złamania lub poważniejszego urazu najważniejsze jest unieruchomienie uszkodzonej kończyny i ograniczenie jej ruchu. Nie należy próbować samodzielnie nastawiać kości, ani sprawdzać zakresu ruchomości, ponieważ może to pogłębić uszkodzenie.

Szczególnej ostrożności wymagają urazy głowy. Utrata przytomności, narastający ból głowy, nudności, wymioty, zaburzenia równowagi czy świadomości to objawy, których nie wolno bagatelizować. W takich sytuacjach należy jak najszybciej zgłosić się po pomoc medyczną.

Oparzenia - liczy się szybkie schłodzenie

Choć najczęściej kojarzymy je z domem, oparzenia równie często zdarzają się podczas wakacyjnych wyjazdów. Gorący grill, rozgrzany metal czy rozlany wrzątek mogą zakończyć się bolesnym urazem. Pierwszym krokiem, który należy podjąć w przypadku oparzenia, jest schładzanie oparzonego miejsca chłodną, bieżącą wodą przez co najmniej 20 minut. To prosta czynność, która ogranicza uszkodzenie tkanek i przynosi ulgę w bólu. Wciąż pokutuje przekonanie, że oparzenia należy smarować masłem lub innym tłuszczem. Medycy stanowczo odradzają takie postępowanie, nie tylko nie przyspiesza ono gojenia, ale może utrudnić ocenę rany i zwiększyć ryzyko zakażenia.

Kiedy użądlenie owada zagraża życiu?

Latem częściej dochodzi również do użądleń przez pszczoły, osy czy szerszenie. U większości osób powodują one jedynie miejscowy ból, zaczerwienienie i obrzęk, które ustępują samoistnie. Zdarza się jednak, że organizm reaguje znacznie gwałtowniej i rozwija się ciężka reakcja alergiczna, czyli anafilaksja.

Jeżeli po użądleniu pojawią się duszność, obrzęk twarzy, warg lub języka, trudności z oddychaniem, zawroty głowy albo utrata przytomności, należy natychmiast wezwać pomoc pod numerem 999 lub 112. Osoby, u których wcześniej rozpoznano ryzyko ciężkiej reakcji alergicznej, powinny jak najszybciej podać sobie adrenalinę z autowstrzykiwacza, jeśli taki posiadają. Adrenalina jest lekiem pierwszego wyboru w leczeniu anafilaksji i nie zastępuje wezwania pogotowia ratunkowego. Po jej podaniu konieczna jest dalsza ocena medyczna, nawet jeśli objawy ustąpią.

Kilka minut, które mogą uratować życie

W sytuacji zagrożenia życia pierwsza pomoc zaczyna się zanim na miejsce dotrą ratownicy. To świadkowie zdarzenia są pierwszym ogniwem systemu ratunkowego, a ich szybka reakcja może mieć ogromne znaczenie dla przebiegu wydarzeń. Znajomość podstaw pierwszej pomocy nie wymaga wykształcenia medycznego. Wystarczy wiedzieć, jak ocenić sytuację, wezwać pomoc i wykonać najważniejsze czynności do czasu przyjazdu specjalistów. To umiejętności, które mogą okazać się potrzebne zarówno podczas wakacyjnego wyjazdu, jak i w codziennym życiu. Dlatego eksperci od lat podkreślają, że nauka pierwszej pomocy powinna być traktowana jako jedna z podstawowych kompetencji zdrowotnych naszego społeczeństwa. Im więcej osób potrafi właściwie zareagować w sytuacji zagrożenia, tym większa szansa, że poszkodowany otrzyma pomoc na czas.

- W swojej pracy często widzimy, że o skuteczności działań ratunkowych decydują nie tylko umiejętności ratowników medycznych, ale przede wszystkim to, co wydarzy się przed ich przyjazdem. Osoba, która zachowa spokój, wezwie pomoc i podejmie podstawowe czynności ratunkowe, może realnie wpłynąć na los poszkodowanego. Dlatego tak ważne jest, aby nie postrzegać pierwszej pomocy jako wiedzy zarezerwowanej dla specjalistów, lecz jako praktyczną umiejętność, którą powinien posiadać każdy z nas – zaznacza dr Żuratyński.

Wypadki zdarzają się niespodziewanie, wystarczy chwila, aby spokojny dzień zamienił się w sytuację wymagającą natychmiastowej reakcji. Pierwsza pomoc nie polega na zastępowaniu lekarza czy ratownika medycznego. Jej celem jest podtrzymanie podstawowych funkcji życiowych i zapobieganie pogorszeniu stanu poszkodowanego do czasu przyjazdu ratowników. To właśnie dlatego warto znać podstawowe zasady pierwszej pomocy. Nawet kilka prostych czynności ratujących życie, wykonanych we właściwym momencie może ograniczyć skutki urazu i zwiększyć szanse na przeżycie.

Pierwsza pomoc nie jest wiedzą zarezerwowaną wyłącznie dla lekarzy i ratowników medycznych. To praktyczna umiejętność, którą może zdobyć każdy z nas. Nigdy nie wiadomo, kiedy okaże się potrzebna, dlatego warto znać podstawowe zasady pierwszej pomocy ze świadomością, że nasza reakcja może pomóc drugiemu człowiekowi w kluczowym momencie.

 

pierwsza pomoc